piątek, 13 lutego 2015

Klasyka gatunku

Właśnie! Od tego wypadałoby zacząć. Co powinienem przeczytać? Czując lekkie zagubienie i niepokój przed wizją obstawienia się murem z książek, będę potrzebował fachowej rady, przewodnictwa. Sam z siebie  wykrzesze  nie wiele: Arthur Conan  Doyle, Agatha Christie, Raymond Chandler. Całej twórczości, wyżej wymienionych autorów nie zamierzam przeczytać, ponieważ zajęło by to resztę życia i w efekcie  wywołało by we mnie rodzaj kakofonii, odbierając  zapał, którego nie mam w nadmiarze. Nie ma co czytać kryminałów na kilogramy. Jeszcze w trakcie tego,  okaże się, że wszystkie pomysły już zostały wykorzystane.  Pozostaje kalka lub kompilacja w stylu Tarantino. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby mnie ktoś oświecił, wskazując już funkcjonujących na rynku genialnych Quentinów. Na kolejnego nie ma już miejsca.
Przeprowadzając remanent zaglądam na półki biblioteczki, w pamięci odszukując tytuły  książek i  filmów. Przypomniałem sobie, kilka Poirotów i odcinków z panną Marple. Zaliczyłem kilka opowieści  z Sherlockiem Holmesem. Jedną książkę nawet w oryginale. Miałem przyjemność podziwiać Bogarta w Sokole Maltańskim. Znam Morderstwo w Orient Expresie i „Dziesięciu Małych Murzynków”. „ Dwanaście Prac Herkulesa” – świeżo przeczytana. „Tajemnica Bladego Konia” jestem w trakcie.  Kupię sobie antologie Doyle’a . Coś wskazanego, jako lekturę obowiązkową przyswoję.  

Założyłem konta na kilku forach książkowych, dla czytelników, twórców, bukinistów i takich tam oryginałów jak ja. Muszę właściwie sformułować pytania aby nie naciąć  się na życzliwe szpile. Cóż! Kto pyta ten, otrzymuje odpowiedzi.  Zobaczymy co mi polecą?    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz