niedziela, 22 lutego 2015



Taki oto widok spotyka, niepoprawnego optymistę gdy wybiera się do księgarni, celem wyboru lektury. Czując bezradność wobec mnogości tytułów i nieznajomo brzmiących nazwisk autorów, nie pozostało mi nic, tylko poszukać przewodnictwa przez dżunglę. Wyłowiłem z forum dotyczącej tego gatunku literatury kilku polecanych autorów:

Henninga Mankella, Jean-Claude Izzo, Raymonda Chandlera
Wielki Marsz - Stephen King
"Cień"- Macfadyen ( w trakcie czytania bałem się iść do kibla) :-)
"Maska śmierci" -Macfadyen
"Mag" - Deaver
"Tańczący trumniarz"- Deav
Katie Maguire - Graham Masterton
Głód - Graham Masterton
Trylogia - "Bractwo Róży", "Bractwo Kamienia", "Bractwo Nocy i Mgły" - David Morrell
Kava - W ułamku sekundy
Kava - Dotyk zła
Kava - Zło konieczne
Coben - Bez pożegnania


Tadam, tadam ! Coś nowego w moim życiu - słucham pierwszy raz audiobooka Jo Nesbo "Syn".
Kilka kolejnych czeka na pen drivie. W ubiegłym tygodniu całą drogę z Katowic do Warszawy słuchałem, nie bacząc na fotoradary i inne takie.

piątek, 13 lutego 2015

Klasyka gatunku

Właśnie! Od tego wypadałoby zacząć. Co powinienem przeczytać? Czując lekkie zagubienie i niepokój przed wizją obstawienia się murem z książek, będę potrzebował fachowej rady, przewodnictwa. Sam z siebie  wykrzesze  nie wiele: Arthur Conan  Doyle, Agatha Christie, Raymond Chandler. Całej twórczości, wyżej wymienionych autorów nie zamierzam przeczytać, ponieważ zajęło by to resztę życia i w efekcie  wywołało by we mnie rodzaj kakofonii, odbierając  zapał, którego nie mam w nadmiarze. Nie ma co czytać kryminałów na kilogramy. Jeszcze w trakcie tego,  okaże się, że wszystkie pomysły już zostały wykorzystane.  Pozostaje kalka lub kompilacja w stylu Tarantino. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby mnie ktoś oświecił, wskazując już funkcjonujących na rynku genialnych Quentinów. Na kolejnego nie ma już miejsca.
Przeprowadzając remanent zaglądam na półki biblioteczki, w pamięci odszukując tytuły  książek i  filmów. Przypomniałem sobie, kilka Poirotów i odcinków z panną Marple. Zaliczyłem kilka opowieści  z Sherlockiem Holmesem. Jedną książkę nawet w oryginale. Miałem przyjemność podziwiać Bogarta w Sokole Maltańskim. Znam Morderstwo w Orient Expresie i „Dziesięciu Małych Murzynków”. „ Dwanaście Prac Herkulesa” – świeżo przeczytana. „Tajemnica Bladego Konia” jestem w trakcie.  Kupię sobie antologie Doyle’a . Coś wskazanego, jako lekturę obowiązkową przyswoję.  

Założyłem konta na kilku forach książkowych, dla czytelników, twórców, bukinistów i takich tam oryginałów jak ja. Muszę właściwie sformułować pytania aby nie naciąć  się na życzliwe szpile. Cóż! Kto pyta ten, otrzymuje odpowiedzi.  Zobaczymy co mi polecą?    

niedziela, 8 lutego 2015

Dziesięć małych Murzyniątek



Dziesięć małych Murzyniątek
Jadło obiad w Murzyniewie,
Wtem się jedno zakrztusiło —
I zostało tylko dziewięć.

Dziewięć małych Murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie,
Ale jedno z nich zaspało —
I zostało tylko osiem.

Rzekło osiem Murzyniątek:
Ach, ten Devon — to jest Eden,
Jedno z nich się osiedliło —
I zostało tylko siedem.

Siedem małych Murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść;
Jedno się rąbnęło w głowę —
I zostało tylko sześć.

Sześć malutkich Murzyniątek
Na miód słodki miało chęć,
Jedno z nich ukłuła pszczólka —
I zostało tylko pięć.

Pięć malutkich Murzyniątek
Adwokackiej chce kariery.
Jedno się odziało w togę —
I zostały tylko cztery.

Cztery małe Murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły,
Jedno połknął śledź czerwony —
I zostały tylko trzy.

Trzy malutkie Murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia;
Jedno poturbował niedźwiedź —
I zostały tylko dwa.

Dwu malutkim Murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną…
Jedno zmarło z porażenia —
I zostało tylko jedno.

Jedno małe Murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek,
Gdzie się z żalu powiesiło —
Ot, i koniec Murzyniątek.